Szkoła Podstawowa nr 2 im. Wojska Polskiego w Chełmży

Szkoła Podstawowa nr 2 im. Wojska Polskiego w Chełmży

Szkoła we wspomnieniach

Szkoło! Szkoło!
Gdy cię wspominam,
Tęsknota w serce się wgryza.
Oczy mam pełne łez!

Julian Tuwim

 

 

 

Toruń, 24 września 2018

  

Szanowni Państwo! 

Dziękuję za zaproszenie. Odpowiadam z opóźnieniem gdyż dopiero dzisiaj odebrałem na Wydziale list od Państwa. Wcześniej byłem poza Polską. 

Tak, to rzeczywiście prawda. Byłem uczniem Szkoły Podstawowej nr 2 w Chełmży, jeszcze przed nadaniem jej imienia. Naukę w I a rozpocząłem 1 września 1964 roku. Moją wychowawczynią i pierwszą nauczycielką była przecudna i najukochańsza Pani Maria Wierzbowska. Jakże ją kochałem! Po latach jej pogrzeb był pierwszym z całej serii pogrzebów moich chełmżyńskich nauczycieli, w których mi przyszło uczestniczyć. Mój tato w istocie był przez kilka lat kierownikiem tej szkoły, a potem kierował szkołą nr 3. Mama zaś była w „dwójce” nauczycielką geografii przez długie lata. Aż do chwili gdy wszyscy opuściliśmy Chełmżę. Mój brat, Marian Nalaskowski, był również uczniem tej szkoły tak jak i siostra Hanna. 

Wśród nauczycieli „dwójki”  rodzice mieli wypróbowanych przyjaciół. Pamiętam Panią Ziółkowską, Poeplau, Rybak i oczywiście Panią Wierzbowską,  a także Pana Nogaja i Wiśniewskiego. Spotykali się wszyscy na imieninach mojego Ojca, w trakcie których, my dzieci, musieliśmy grzecznie siedzieć w drugim pokoju i broń Boże! – nie podsłuchiwać, co nie było dla nas łatwe. Byliśmy ciekawi „tego” świata i tych nauczycieli. Każdy z nich miał swoją własną historię. Teraz dopiero, jako człowiek wiekowy, doceniam ich wzajemną lojalność i serdeczną przyjaźń. To obecnie absolutny rarytas. 

Oczywiście, jeśli Państwo uznacie, że moja osoba nadaje się do Galerii Uczniów (ale proszę to jeszcze z namysłem rozważyć!), to włączenie do niej będzie dla mnie zaszczytem. 

Nie jestem absolwentem tej Szkoły, ale uczyłem się w niej przez pierwsze pięć lat mojej edukacji. Zdaje się, że nawet byłem niezłym uczniem, czemu obecnie nie umiem się nadziwić. 

Pozostaję z szacunkiem 

Aleksander Nalaskowski

k

 

 

Szkoła

 

 

 

Pamiętam rześki, wrześniowy poranek,

 

pełen radości i żalu za latem.

 

Widok znajomych twarzy, gwar rozmów,

 

niepewne oczekiwanie.

 

 

 

Nagły dźwięk dzwonka…

 

Rozgadany dziecięcy tłum powoli znika

 

w przyjaznych drzwiach gmachu z czerwonej cegły.

 

Tupot setek nóg na drewnianych schodach.

 

Tak bardzo spieszą się na trudną lekcję życia.

 

 

 

Moja szkoła została w starym zeszycie,

 

zdarzeniu ukrytym na dnie pamięci.

 

Wspomnienia wciąż grzeją mi serce

 

jak jesienny, ciepły wiatr.

 

  

Marta Parzyszek